niedziela, 13 grudnia 2009

Zombieland

O ile ostatnia produkcja z zombiakami jaką widziałem ("[REC] 2") była dla mnie totalną lipą, o tyle najświeższa tego typu produkcja, która dziwnym zrządzeniem losu trafiła do naszych kin, idealnie trafiła w moje oczekiwania. No może z wrażenia się nie zachłysnąłem popcornem, ale ubaw był.

Główny bohater tego filmu to nastoletnia wersja Woody'ego Allena, przynajmniej jeśli brać pod uwagę jego neurotyzm. Przemierza spustoszone przez plagę USA, by dotrzeć do swoich rodziców. Nie wie co dokładnie przydażyło się stanom, i jak to się tak rozniosło. Nie wie tego widz. Nie wiedzą tego i autorzy dzieła, i szczerze mówiąc mają to chyba gdzieś. Ważne że swoje odegrała zapomniana już choroba szalonych krów, a młodzian przemierza Stany w towarzystwie przygodnie poznanych ocalałych. Wszystko jest tak naprawdę pretekstem do bezpretensjonalnej zgrywy i prezentacji paru scen soczyście napchanych rzezią. Jak ktoś pisuje np. do Co Jest Grane, i nie wiedzieć czemu liczy na jakąś głębię (w filmie o zombie? WTF???), to się oczywiście srodze zawiedzie, i wlepi jedną gwiazdkę, ale miłośnicy kina z żywymi trupami powinni być zadowoleni.

Nie ma sensu żebym rozwijał się o fabule (której nie ma), czy streszczał sposoby mordowania. Chodzi o podróż, taką nieco w stylu "Żywych trupów" Kirkmana, tylko w wersji pastiszowej. Są poznani ludzie, opustoszałe miasta pełne gnijących spacerowiczów, jest rekonstrukcja podstawy amerykańskiego światopoglądu, czyli oczywiście rodziny. Z jajem. Bez patosu. I z paroma niespodziankami.

W sumie najlepszym testem tego czy film może podejść jest początkowa lista płac. Apokaliptyczne sceny w slo mo połączone z Metallicą? Mnie to kupiło, sami sprawdźcie:



Spodobało się? No to polecam, w komplecie z filmem filmowcy przewidzieli jeszcze kapitalnego Woody'ego Harrelsona jako redneckiego masakratora zombiaków, i fajnie prezentowaną listę zasad, dzięki którymi można przeżyć plagę zombie. Zapoznajcie się z nią, nigdy nie wiadomo kiedy ta wiedza może się przydać.

8 komentarzy:

adler pisze...

ale na litość boską, PRZYDARZYŁO się pisze.

Mr. Herring pisze...

To było kino niespodzianka. Siedzieliśmy sobie z Asią w podłych nastrojach, szukających jakiś dobrych streamów na sen i moja piękna ustrzeliła gdzieś linkacza do tego... I BANG! Autentycznie robiłem pod siebie ze śmiechu, bo to w sumie czarna komedia przeca. No i to cameo pana M:D Rozrywkowo pierwsza klasa!

Christof pisze...

Ubawiłem się setnie na tym filmie. W wybiórczej oczywiście jedna gwiazdka.

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

Film jest cholernie dobry, te zasady i animacje napisów.
Co do choroby to było chyba, że zarażone mięso. Ale kogo to obchodzi.

.C.Z. pisze...

Świt (ten nowy) > Wysyp > Zombieland ... Jest podium, więc jest bardzo dobrze :-)

Soll pisze...

W tym filmie nic się nie działo! Poznanie bohaterów->willa->lunapark->koniec. Zestawianie "Zombieland'u" z "Shaun of the dead", czy "Walking dead" to profanacja.

Przemek pisze...

może to nie wynika z powyższego tekstu, ale dla mnie fabuła w filmach o zombie naprawdę ma drugorzędne znaczenie :] a co do Walking Dead - tam naprawdę fabuły nie ma dużo więcej, inna sprawa że przez 7 czy ileś tomów można pokazać więcej niż przez 70 minut, no w każdym razie nie jest gęsto. no.

Haku pisze...

Film-miód. Po prostu siedzi się, ogląda, a micha co chwila drze się ze szczęścia. Jest kilka "ftop", jest odrobina durnoty, ale i tak, stężenie smaczków, znakomitych scen i dialogów wynagradza całość sowicie. Must see dla fanów Zombie :)