Blog zaliczył nocką okrągłe 60K wejść. Nie mam graficzki okolicznościowej tym razem, bo nikomu dupy nie zawracałem, zamiast tego zapraszam na blog Godaja (myślę po swojemu, więc odmieniam po swojemu), gdzie wisi obecnie fajny wywiad z niejakim Robertem Adlerem, kolejną nadzieją polskiego komiksu za granicą. Czytać.
No to czas na czcze pojękiwania. Zasadniczo trudno uściślić kto pojękuje czczo, bo dotyczy to połowy środowiska konsolowego. Gracze, serwisy, no i oczywiście wydawcy. Dla nieogarniętych - Microsoft zainicjował akcję "Nie przerabiam - nie kradnę". Idea akcji słuszna, gorzej z realizacją i argumentacją. Szybko powstała oddolna kontrakcja, z hasłem "Nie sprzedaję wybrakowanego produktu za pełną cenę - nie kradnę". Przy takich a nie innych pomysłach na akcję i argumentację, Micfosoft musiał się z tym liczyć.
W sumie o akcji niewiele mam do powiedzenia poza poparciem obu akcji i rytualnym zadeklarowaniem pogardy dla piractwa, bo wszystko zostało powiedziane, zanim zdążyłem wrzucić swój megaspasiony wpis na ten temat. Poleżakował nocą, i się przeterminował. W tym czasie poparcie dla kontrakcji na Facebooku wzrosło o paręset procent, i obecnie przegania ilość fanów akcji M$ o 50%. Nie dziwota. Deklaracje producenta Xboxa są przecież samobójcze.
Po latach zwodzenia graczy wychodzi na to, że Microsoft nie zamierza wprowadzić swojej ograniczającej piractwo usługi (banowanie przerabianych konsol, e-dystrybucja, DLC), ponieważ w Polsce jest piractwo. Kwadratura koła. Świetnie pointuje to Hitler, w świeżej przeróbce "Upadku". M$ tłumaczy się uzależnieniem inwestycji od rynku. Jakich, przepraszam, inwestycji? Chodzi o spolszczenie usługi, które dla nieistniejącego polskiego rynku istnieje już rok czy dwa? Infrastrukturę? Koszty magazynowania i transportu? WTF???
Nie kupuję argumentu zupełnie (pomijam to że definitywnie odmawia się czegoś od lat obiecywanego). Przypuszczam że za decyzją stoją zupełnie inne względy, których Microsoft podać po prostu nie chce.
Inną sprawą jest sam pomysł na akcję. Warto promować legalne granie. Warto mieć też na to fajny patent. Klipy z wypowiedziami publicystów konsolowych to pomysł sensowny, choć bełkot jednego z panów o jakichś glutach i dżdżownicach to jakaś żenująca pomyłka. To tak w ramach głosu rozsądku autorytetów. A co do graczy? Szafowanie padokrztałtnym mydłem, i konkurs, w którym można za podobny klip dostać zestaw gier, to pomysły które ode mnie odbijają się rykoszetem, i z wizgiem pędzą w próżnię.
Mydełko? W sensie że mam sobie brudne ręce obmyć z obmierzłej nieczystości piractwa? W momencie gdy ten skąd-inąd fajny gadżet ma iść do lojalnych i legalnych graczy? Skucha! Źle interpretuję? Jak tak, to jaki ma być tego wydźwięk?
30 gier, wydanych przez Micfosoft? Super. Za zakup legalnego oprogramowania, mam być nagrodzony tym samym legalnym oprogramowaniem? Przecież wiadomo, że jak tłumaczę dlaczego taplam się w oryginalnych kopiach, to albo kłamię, i wcale mi się nie należą, albo co chciałem, to zdążyłem przez te 3 lata zakupić.
Podsumowując. Brawa za dobre chęci. PR-owo jednak ktoś tu sobie strzelił w kolano. Marchewka zawsze jest skuteczniejsza od kija, ale nęcenie marchewką i chowanie jej gdy przychodzi pora ją wręczyć, wydaje mi się szkodliwa po dwakroć. Świadczy o tym najlepiej różnica pomiędzy przyrostem akcji i kontrakcji.
Może, paradkosalnie, PRowy samobój okaże się impulsem, który ułatwi wprowadzenie LIVE w Polsce.
Ta. Chciałbym w to wierzyć.
Na koniec ciekawostka, do której chciałem ograniczyć ten wpis, ale mi się nie udało.
W zestawieniu sukcesów wydawniczych ostatniego roku Sony na łamach Polygamii (sory za brak linka, musiał bym szukać, a nie mam czasu - wierzcie na słowo) chwali się dobrą sprzedażą mocnych tytułów, oraz faktem, że najlepiej sprzedające się na naszym rynku konsole to PS2, PSP, oraz - najlepiej z nich schodząca - nieprzerabialna PS3.
Microsoft jęczy dla odmiany na piractwo które daje się we znaki coraz gorzej.
Cóż - piractwo na tym rynku siedzi od początku. Są jakieś dowody na jego nagły przyrost? Nagła fala userów online, których konsolki nagle poszły pod ban? Czy chodzi o spadek sprzedaży gier? Moze to nagła migracja użytkowników zmęczonych awaryjnością sprzętu i odwlekaniem wprowadzenia i tak płatnej usługi online do konkurencji? W końcu w kategorii sprzedaży konsol PS3 jest rzekomo niekwestionowanym królem...
I tym optymistycznym akcentem finiszuję w sposób finałowy.
Benefity
-
[image: Benefity]
Specjalne podziękowania dla mojego kolegi Antoniego, który podsunął mi
pomysł na ten odcinek.
17 godz. temu

7 komentarze:
podoba mi się sposób w jaki to wszystko opisujesz.
pozdrawiam :)
ooo, dziękować, miło że trafiam ze swoją pisaniną gdzieś poza obręb znajomków :]
pisał jaGonz
rzna nas jak zwykle w 4 litery. gry w polszy powinny kosztowac nie wiecej niz 40zl. koniec kropka, jezeli sprzedaja je drozej to niech sie nie spodziewaja ze piractwo zniknie. tak btw: zauwazylem ze u nas PS ma sie znacznie lepiej niz xbox z jakichs niewiadomych dla mnie przyczyn
mnie to nie dziwi. Sony jest korporacją... no powiedzmy że 'mniej kontrowersyjną', nie budzi negatywnych emocji, to raz. dwa, mniej awaryjna to platforma, full support i tak dalej. trzy - sony ma to, czego Xbox pewnie się nie doczeka nigdy - armię fanbojów. pozamiatane. sam doposażyłem sie w PS3, i tylko na soniaczu teraz cisne. ale co sie dziwić, jak dyrektor MS Polska opowiada w wywiadach albo jakieś śliskie wykręty od pytań, albo rzuca hasłem że piractwo na konsole jest dużo większe niż na peceta. jakieś dane z sufitu normalnie...
No i co z tym MAGiem? Miałeś dołączyć :D
trafiłem na dziwnego sprzedawcę, coś popierniczył, zwrócił kasę, tydzień minął. licytuję inny egzemplarz. Acz wiesz... Bad Company 2 wychodzi, a demo jest mistrzem... no ja nie wiem czy 2 nxt genowe team shootery są mi na raz potrzebne :D
acz ciągle mam to w głowie. aukcja w toku.
to życzę powodzenia :D Ja demko BC2 też próbowałem, ale szału nie ma. Nie ma "ludzi", nie ma "frontu" - jakoś tak drętwo (nawet żonie, która się temu przyglądała - BC2 się nie podobało). Najważniejsze - nie zetknąłem się z "friendly fire" (można przywalić z czołgu w swojaka i tylko trochę chlapnie blutem i dalej będzie). Znając życie (MW2) - 99,9% gier będzie friendly-fire=OFF. W MAGu nie ma problemu, bo śmierć zbiera żniwo po równo :) [boli tylko jak wpada -5 EXP za swojaka, który znalazł się w polu rażenia naszego C4]
Prześlij komentarz