Zapomniałem o jednej pozycji z przed MFK wspomnieć. Nowe dzieło Jerzego Szyłaka i Macieja Pałki. Wspomniałem że mi się - ku memu zaskoczeniu - nawet podobało, czemu na festiwalu dziwiło się parę osób. Tajemnicą nie jest że komiksowych płodów doktora (będącego podobno profesore) Jerzego nie lubię , bo epatują bezsensownie przemocą i zbędnym ( a juz na pewno nie estetycznym) dymaniem. Po nowe dzieło sięgnąłem z ciekawości co tam Maciej napsocił. No i się zdziwiłem.Benek Dampc: Strange Places - Szyłak skomponował dobrze skrojony, noirowy kryminał. Bohaterowi miesza się 'teraz' i 'wtedy', a Pan Scenarzysta naprawdę sprawnie zabawił się z mieszaniem chronologii. Wieje "Memento". Ktoś kiedyś chyba napisał że problemem Szyłaka są finały, które po niezłym początku i dobrym rozwinięciu kładzie. Nie wiem, nie wnikałem aż tak głęboko. Tu finał jest półotwarty, i wychodzi to fabule na zdrowie, nie przedłużając poplątanego śledztwa. A, zapomniałem. Nie ma ruchania. Na jednej planszy są cycki jeno (erotomani mogą sobie wycinek z tej planszy czeknąć u Macieja).
No i łyknąłem to ze względu na kolegę Pałkę, i mnie Pałka zawiodła. Podobały mi się jego porypane "Laleczki", dobrze się jego rysunek sprawdza we wszelkiej psychodeli, ale tu tego zamącenia dla mnie za dużo, bo to owszem, pokręcona historia, ale realistyczna. Rewolwer zmienia na kolejnychy planszach swoje proporcje, Dampc wygląda raz jak azjata o wąskich oczach, to znów wybałusza gały. Ponoć to może być nawiązanie do poprzedniego Benka. Może i jest, efekt taki sobie. Wyrwana z kontekstu się wydaje też strona Benka w areszcie, rysowana w innej nieco konwencji, gdzie bohater nawet uczesanie zmienia. Może się i czepiam (acz Maciej sam przyznawał u siebie na blogu że w pewnych kwestiach warsztatowych ma tyły), ale kurde. Jerzy zaskoczył mnie pozytywnie, czego wogóle się nie spodziewałem (znaczy się - fabuła pewnie nie jest taka fajna jak piszę, ale lepsza niż poprzednie), a Maciej negatywnie. Do komiksu wrócę, może się przekonać, warto przeczytać, bo komiks udowadnia że fabuły J.S. to nie tylko kopulacja, gwałty, okrucieństwo i ludzkie wydzieliny spływające po lustrze.
Oczywiście przekonuję tylko antyfanów Doktora Wyspy. Fani pewnie już ten komiks mają, i uznają go za opus magnum Wieszcza.

5 komentarze:
To komiks z największą ilością ruchania jaki kiedykolwiek narysowałem, a Ty piszesz że ruchania nie ma :/
Wisz pan, wsziskich nie zadowolisz :]
Odnoszę wrażenie, że masz straszne tyły w czytaniu komiksów Szyłaka, bo ani "Ziarnko prawdy", ani "Alicja po drugiej stronie", ani nawet "Druga liga" nie epatowały seksem (a i w kwestii brutalności bym się spierał, aczkolwiek w "Drugiej lidze" tę drugą stonował Zawadzki). Może nie powinienem Ci tego wypominać, ale jeśli zaczynasz od wspomnienia mojej twórczości, to chyba powinieneś wykazać się jakąś wiedzą o tym, co aktualnie robię, a nie wspominać zeszłoroczny śnieg.
No i jeszcze jedno: plansza, ktorej odmienność od reszty wypominasz, to nasz (mój i Pałki) hommage dla Piotra Szreniawskiego - najzabawniejszego (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) z polskich tworców komiksowych. Warto zapoznać się z jego twórczością - szczerze polecam.
Przepraszam za tego "Piotra" w nagłówku - korzystam z komputera mojego syna.
Pozdrawiam
Jerzy Szyłak
Nie twierdzę nigdzie że znam przekrój twórczości. Ale. Zeszłoroczny śnieg wpadł mi za kołnierz, zrobiło mi się niemiło, mam uraz do zimy. Moje prawo. Nie zamierzam się tłumaczyć z kolejnych wspomnianych dzieł, nie wchłaniam 100% polskich wydawnictw, ale akurat "Alicję..." czytałem, i całkiem mi się podobała, odwilż czuć, jednak gdzieś mi tam pokutuje stereotyp że jak Szyłak, to ktoś kogoś w okrutny sposób wydyma. Dałem temu zresztą wyraz zaczepiając Pana w knajpie przy stoliku 2 lata temu na MFK z pytaniem o tą nieodłączną kopulację. Rozmowa miła, odpowiedź na pytanie satysfakcjonująca.
Zresztą - w czym rzecz? Pewnych stałych wcześniej elementów fabuł wyprzeć się Pan chyba nie może, a "Dziwnych miejsc" nie gnoję (a wręcz przeciwnie).
Co do Pszrena - gapa jestem, Niuń nie skojarzyłem. Ale to dolny kadr tylko. Powyższe w żaden sposób pszrenowych tworów nie przypominają, i jakoś zaburzyły mi spójność.
pozwolę sobie dorzucić kamyczek: z "komiksów Szyłaka" ostatnie co wyszło to był bodajże wilkołak- akurat epatujacy seksem i przemocą ile wlezie, więc skojarzenia Przemka wydają się prawidłowe. Alicja po drugiej stronie lustra zaczyna się od kilku ładnych stron z bohaterką w toplesie, a Drugiej ligi nie czytałem. ziarnko prawdy zawiera jedynie dwie niedopowiedziane sceny gwałtu i jedną seksu w krzakach, więc prawie nic. wcześniejszych scenariuszy nie bedę wspominał ze względu na "zeszłoroczny śnieg".
tym bardziej należy powiedzieć, że nowy Dampc to jak dotąd najlepsza część serii. zwłaszcza finał- jest naprawdę dobry, a Dampc robi wreszcie to co detektyw robić powinien, czyli rozwiązuje sprawę kryminalną, zamiast snuć się po barach albo mordować przypadkowych ludzi. owszem, do paru rzeczy w fabule mógłbym się przyczepić, ale nie są to rzeczy, których nie można zobaczyć (i przyczepić się) w większości seriali policyjnych, więc nie będę.
homage dla Pszrena pomijam, jako że twórczość chłopaka raczej słabo znam.
Prześlij komentarz