środa, 25 czerwca 2008

Na szybko sczytane

Miałem klepać o nowym filmowym Hulku, póki mam go w pamięci, ale jednak nowy komiks Śledzia wygrał. Panie, Panowie - "Na szybko spisane 1990-2000".

Jestem prawie rówieśnikiem Śledzia, więc jego trylogia to dla mnie sentymentalne spojrzenie w przeszłość która mnie też dotyczy. Pierwszy tom (lata 1980-90) opowiadał o życiu w czasach, będących jednocześnie pierwszą dekadą mojego życia. Z nostalgią czytałem sobie o kasetach VHS które hulały po bazarach, czy oglądałem w komiksie migawki z programów takich jak "Pi i Sigma" i ten dziwny program muzyczny, gdzie ten mały pan w białym fraczku skakał po klawiszach pianina czy fortepianu, na którym grał ten sam pan tylko że większy, w czarnym fraczku... Wąsaty pan... Wspomnienia z określonych lat, powodujące że łezka się w oku kręci tym osobom, które znają kod na nieśmiertelność w Doomie.

Nowy album, którego akcja rozgrywa się w latach 1990-2000, to opowieść już nieco innego typu. Mniej w nim odwołań do minionej dekady, nie jest tak wydziergany z drobnych smaczków jak poprzedni. To bardziej opowieść o dojrzewaniu, mniej dokumentująca epokę, bardziej skupiająca się na tych przełomowych momentach w życiu związanych z kolejnymi inicjacjami. Pierwszy wzwód i onanizm, pierwszy alkohol, joint, pierwszy seks. Przejście z podstawówki do ogólniaka, z ogólniaka na studia. Nie zabrakło jednak charakterystycznych symboli lat 90-tych. Śmierć Cobaina, prężnie działająca demo-scena, szał na punkcie komputera Amiga (ja miałem 500-tkę, ale za to z pełnym megabajtem RAM!!!). Na moim osiedlu też wycięli drzewa gdzie fajnie się można było bawić, a potem można było pomiędzy nimi robić fajne ogniska-popijawy.

Dominuje jednak dojrzewanie, a tych ciepłych wspomnień jest jakby mniej niż w poprzednim tomie. W sumie może dla mnie (nas?) dzisiaj ten komiks ma mniejszy ładunek sentymentalizmu, bo lepiej pamiętam poprzednią dekadę. Mniej wyidealizowałem sobie charakterystyczne wspomnienia łączące moich rówieśników, a dotyczące poprzedniej 10-latki. Z drugiej strony - za jakieś 10-20 lat to może wyglądać inaczej. Rozkleję się zupełnie nad tymi Amigami, czy szyldami pokroju 'Plexopol'. Pokażę komiks swojemu dziecku, które powie 'Tata, a czemu ten pan nie chodził do gimnazjum?'. Bo trylogia Śledzia to taki fabularyzowany dokument czasów które już przeminęły. Podobnie jak "Osiedle Swoboda" które było jakby ilustracją spojrzenia na świat części ówczesnych nastolatów, 20-latków.

Fabuła broni się sama, a to osobiste spojrzenie na lata które nam gdzieś uciekły podkreśla strona graficzna. Nie będę się rozpisywał - jest jak poprzednio, czyli luźna, zrelaksowana kreska i rozlewające się nieco kolory. Efekt lepiej pasuje do opisu jakoś tam zniekształconych przez pamięć wspomnień niż wycyzelowany a przez to zwykle mniej osobisty rysunek realistyczny. Zresztą - Śledziu i rysunek realistyczny???

Jest dobrze. Komiks jest godnym następcą poprzedniego tomu, chociaż pewnie zbierze mniej przychylne oceny. W końcu przyjemniej się wspomina dawniejsze rzeczy, a nie coś co pamiętamy jakby było prawie wczoraj. Przyznam, że bronię tej kontynuacji jako świetnego komiksu, ale nie jest to jednak taka petarda jak tom pierwszy. Mimo wszystko warto: kupić, przeczytać odstawić na półkę a potem do niego wrócić. Polecam.

4 komentarze:

Christof pisze...

IDDQD!

Kuba pisze...

idkfa na broń~!

Christof pisze...

idspispopd (iirc) na przechodzenie przez ściany

.C.Z. pisze...

To IDCLIP było.