niedziela, 1 czerwca 2008

Aleja Kopistów vs prawo autorskie, starcie drugie

Dyskusja na Motywie Drogi, na forum Alei, a także w moich commentach, zaowocowała też wypowiedziami obrońców Alei. Wynika z nich że Łukasz to zawistny fiutek, Kojot jest git ziomal, zachowania Alei nie można nazwać nawet nietaktem, a ja i Łukasz chcemy sobie robiąc flejma nakręcić klikalność naszych zapomnianych przez boga blogów. I jesteśmy niekoleżeńskimi hipokrytami. Pudło, ponieważ Kojot naruszył prawo, Aleja go kryje (współwinna), tekst Łukasza jest chroniony ustawowo, i popiskiwanie że jesteśmy chuje nic tu nie zmieni. Tak samo jak nie jest załatwieniem przez redakcję sprawy usunięcie dwóch cytacików z nafaszerowanego cudzymi myślami tekstu. I to nie redakcja mówi kiedy sprawa jest zakończona (jak to miało o ile wiem miejsce w rozmowie czy korespondencji Łukasza i redakcji), a poszkodowany, w momencie gdy uzna, że doczekał się stosownego zadośćuczynienia.

Mam ja sobie tak się składa kolegę, co właśnie magistra z prawa autorskiego robi, zadałem mu więc parę pytań. Jadziem.

Gonzo: Co gwarantuje autorom ustawa o prawie autorskim?

Lewar: Wystarczy tu powiedzieć, że ustawa określa zakres praw autora do dzieła, gwarantuje ochronę autorskich praw osobistych i majątkowych. Zakres tej ochrony jest dosyć szeroki i nie ma sensu przedstawiać tu każdego jej aspektu.

Może tylko dla rozwiania wątpliwości i wyjaśnienia dobitnie pewnych kwestii – dwa słowa o prawach autorskich osobistych i majątkowych:

Osobiste prawa autorskie – patrz art. 16 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Służą one ochronie więzi twórcy z utworem – nieograniczonej w czasie i nie podlegającej się zrzeczeniu lub zbyciu. Więź ta wyraża się prawem do:

1) autorstwa utworu;

2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania

go anonimowo;

3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;

4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;

5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Praw tych nie można się zrzec, lecz można zawrzeć umowę na mocy której autor zezwala na wykonywanie osobistego prawa autorskiego w jego imieniu lub zobowiąże się d niewykonywania tego prawa wobec drugiej strony umowy.

Majątkowe prawa autorskie.

Przepis artykułu 17 upapp mówi: „Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.”

Majątkowe prawa autorskie są przenoszalne – rysując komiks pozostajesz jego autorem i zrzec się tego nie możesz, ale jak masz kiepską umowę z wydawcą to on będzie dysponentem praw majątkowych i naruszenie ich będzie dotyczyło wydawcy.

Gonzo: Czy w myśl ustawy o prawie autorskim autor recenzji zamieszczonej na Alei Komiksu naruszył cudzą własność intelektualną?

Lewar: Pojęcie własności intelektualnej jest obecnie przedmiotem sporów w doktrynie. Nie ma jednoznacznej definicji, a przede wszystkim nie istnieje definicja ustawowa tego terminu. Pozwolicie więc, że niżej będę posługiwał się terminologią przyjętą przez ustawodawcę w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Zacznijmy od początku. Od recenzji opublikowanej na Alei Komiksu i recenzji Łukasza B. i Czyża. Porównanie tekstów znajduje się tu.

Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co właściwie zrobił Kojot. Niewątpliwie wykorzystał fragmenty tekstów z obu recenzji - Łukasza i Czyża. Podobieństwo jest tak uderzające, że moglibyśmy przypuszczać cytat. Cytatem bowiem nie jest tylko dosłowne użycie danego fragmentu utworu, w tym przypadku fragmentu tekstu, w identycznej postaci jak w wykorzystanym utworze. Do cytatów zaliczać, będziemy też parafrazę cudzej myśli. Zmieniony szyk wyrazów nie ma znaczenia, jeżeli wyraźnie zachowany jest sens cytowanego zdania. Jednak nie mamy tu do czynienia z cytatem ponieważ nie pojawiają się odnośniki do cytowanych źródeł. (zainteresowanych tzw. prawem do cytatu odsyłam do art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych; tzw. prawo do cytatu wynika z prawa do dozwolonego użytku publicznego; zakres tzw. prawa do cytatu jest określony przez normy prawa).

W tym wypadku mamy do czynienia z plagiatem. Recenzja z Alei Kojotów jest w znacznej mierze posklejana z cudzych tekstów, cudzych myśli, bez zaznaczenia, że nie należą one do podpisanej pod nią osoby. W myśl wyżej przywołanej ustawy autor recenzji na Alei Komiksu naruszył osobiste i majątkowe prawa autorskie Łukasza B i Czyża. Jego recenzja jest plagiatem zarówno tekstu z Motywu Drogi jak i tego autorstwa Czyża. Plagiat jest to bezprawne przeniesienia treści lub części treści (wyjątków) z cudzego utworu bez zgody autora utworu, a także bez wyraźnego podania źródła zapożyczenia. Po ludzku: jest to naruszenie praw autorskich polegające na przywłaszczeniu sobie cudzego autorstwa co do całości lub części utworu.

Gonzo: Z jakimi konsekwencjami musi się liczyć autor w ten sposób naruszający cudze prawa?

Lewar: Autor naruszający prawa osobiste i majątkowe liczyć się musi z odpowiedzialnością cywilna i karną z tego tytułu. Pokrzywdzony w celu ochrony swoich praw może wystąpić do sądu. Może wybrać zarówno drogę cywilną jak i karną.

Gonzo: Czego mogą oczekiwać autorzy których prawa zostały naruszone, a jakie jest absolutne minimum jakie powinna w tym momencie zapewnić redakcja, która opublikowała taki tekst?

Lewar: Zgodnie z art. 78 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych twórca, którego prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem może żądać zaniechania tego działania. Jeżeli już doszło do naruszenia twórca przede wszystkim może żądać aby naruszający usunął skutki naruszenia – jako podstawową (jednak nie oznacza to, że jedyną!) czynność jakiej można w tym przypadku żądać od naruszającego ustawa wymienia złożenie publicznego oświadczenia o odpowiedniej treści i formie.

Jeżeli naruszenie praw osobistych było zawinione (a w przypadku plagiatu jest to zawinione naruszenie) sąd może zasądzić na rzecz twórcy odpowiednia sumę pieniężną jako zadośćuczynienie za doznaną krzywdę lub jeżeli tak chce twórca – zobowiązać sprawcę naruszenia, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany cel społeczny.

Jak rozumiem poszkodowanym w tym wypadku zależało na zdjęciu recenzji Kojota z portalu Aleia Komiksów i wystosowaniu przez ten portal oficjalnych przeprosin. Stanowiłoby to właśnie owo absolutne minimum usuwające skutki naruszenia praw autorskich.

Łukasz i Czyż mogliby oczywiście skorzystać jeszcze z ochrony z art. 79 upapp chroniącego prawa autorskie majątkowe. W celu szczegółowego poznania przysługujących im roszczeń odsyłam do tego przepisu. Wystarczy tylko wspomnieć, że wśród owych roszczeń oprócz zaniechania naruszenia i usunięcia jego skutków znajdują się takie, które polegają na naprawieniu wyrządzonej szkody na przykład poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku zawinionego naruszenia – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu. Znaczy to, że poszkodowani mogą żądać dwu- lub trzykrotności kwoty jakiej zażądaliby gdyby naruszający wystąpił do nich wcześniej z prośbą o udzielenie zgody na korzystanie z utworu.

7 komentarze:

Anonimowy pisze...

Oho, podrzędni blogerzy się teraz wspierają prawnikami bez wykształcenia? Paradne! Jak wam nie wstyd występować przeciwko najświętszej Alei, najlepszemu serwisowi komiksowemu w Polsce! Krowy doić, a nie o sądach dyskutować!

.C.Z. pisze...

Wszystko pięknie, ale czemu tak po nazwisku ? :-)

Dla mnie ta cała afera to i tak awans społeczny. Z nieczytanego blogera stałem się podrzędnym blogerem ;-)

lewar pisze...

@anonim

Nigdzie nie mianuję siebie prawnikiem, ani nie robi tego Gonz. Jest dokładnie jak napisał - jestem tuż przed obroną pracy magisterskiej z działki prawa autorskiego. Zajmuję się tym od dwóch lat, interesuje się od dawna. Nie wypowiadam się jako prawnik, a jeszcze student - wkrótce absolwent kierunku prawo państwowej uczelni. I generalnie nie spinam się jak mnie ktoś nazywa studenciną albo cieniasem, bo droga do bycia prawnikiem jest długa i usłana cierniami umazanymi gównem i jeszcze daleka przede mną. Ale jeżeli piszesz, że "bez wykształcenia" to lekceważysz wysiłek jaki trzeba włożyć, żeby przetrwać 5 lat takich studiów i dajesz tym do zrozumienia, że nie masz pojęcia o czym się wypowiadasz. Poza tym może jakieś uwagi merytoryczne a nie pojazd osobisty, zią? Ad rem gościu, fakty są faktami. A z komiksami to mam tyle wspólnego, że je czytam. A teraz jeszcze czytam sobie związane z tym flejmem motywy i świadomym będąc, że plagiat to praktyka nader częsta w sieci i poza nią jestem jednak zniesmaczony. Aleja kopistów. Dla tego prawnika bez wykształcenia tak pozostanie.

@.c.z.
Oi, sorry - przesłałem tekst Gonzowi, nie orientuje się w niknejmach, pisałem na podstawie tego co na Motywie Drogi i forumie Alei. Zgłoś podanie o edit.

.C.Z. pisze...

Anonim to ironizował mocno jak śmiem przypuszczać, więc nie ma co się spinać.

Ja sam też żartowałem i pretensji nie mam. Tylko dziwnie się czyta "...Łukasza i Czyża" ;-)

lewar pisze...

kryst,bosz. rzeczywiście spięty jestem:/ nie wiem, może zmęczenie. idę doić krowy:)

adler pisze...

bosz, a "aleja kojotów" to umyślnie czy tak się kopnęło? zabawne i tak:D

George pisze...

Pewien wesołek z forum alei (nijaki beken_d) ma wyśmienitą receptę na bolączki wszystkich pokrzywdzonych:


"Moja rada dla ofiar plagiatu- piszcie odrazu na Alei i po sprawie. Sam BrusLi niedawno szukal dokladnie takich jak Wy!
P.S. Tylko nie zapomnijcie o interpunkcji, to 100 razy gorsze od plagiatu."

pryyt