Post Łukasza Babiela dotyczący recenzji z Alei Komiksu opartej na tekście jego i Radka Czyża wywołał na Motywie Drogi sporo komentarzy. Niestety widać tylko czytelnicy tego bloga się przejęli. Kto nie czytał to zachęcam do lektury, bo w moich oczach skompromitowało to autora publicystycznego recyclingu dokumentnie. Aleja się nie przejęła zanadto. Jej czytelnicy też nie. Łukasz ograniczył się raczej do chłodnego przedstawienia faktów, nie dając się ponieść emocjom. Jako osoba niezaangażowana w zamieszanie osobiście, pozwolę sobie na osobiste refleksje.
Chronologia jest następująca:
- 27 maja nad ranem na Alei ląduje tekst Kojota;
- tego samego dnia po południu Łukasz wrzuca komentarz, w którym pisze, że tekst jest inspirowany jego recenzją z Motywu Drogi, linkuje post na Motywie gdzie porównuje recenzję swoją i Kojota (a także potem Radka Czyża, który też chyba napisał coś w commentach, nie powiem kiedy bo komentarze usunięto), wysyła też maila do redakcji;
- po północy odzywa się Kojot i mętnie tłumaczy się, że podobne zdania musiały mu utknąć w pamięci, przeprasza za 'gafę';
- dwie i pół doby później (!!!) następuje reakcja Alei: redakcja nie uważa tekstu (ani jego fragmentów) za plagiat, acz zostają wycięte dwa fragmenty tekstu, które są pojechane za Łukaszem zbyt dosłownie. Znikają też komentarze ze strony głównej Alei, pozostaje tylko forum podpięte pod rozwiniętą recenzję. Reakcja ma miejsce na forum, a także za pośrednictwem maila do Łukasza.
Teraz po kolei - dlaczego się czepiam? Ano dlatego, że bez względu czy redakcja uzna to za plagiat czy nie, Kojot naruszył obowiązujące prawo autorskie. Stosowna ustawa chroni własności intelektualnej Łukasza (jak też Czyża), co zostaje wyłuszczone już w jej pierwszym artykule. Punkt drugi artykułu zwraca uwagę że w SZCZEGÓLNOŚCI ochronie podlegają (między innymi) utwory wyrażone słowem, w tym publicystyczne. Według drugiego artykułu dopuszczalne jest opracowanie utworu (z wymienieniem pierwotnego autora i tytułu dzieła), ale - cytuję:
pkt4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
Potwierdza to niniejszym, iż zgodnie z ustawą - Kojot naruszył prawo i nie ważne, że redakcja nie uważa tego za plagiat, bo nie cały tekst jest słowo w słowo.
W działaniu Kojota widzę dwie możliwości. Albo świadomie poleciał za Łukaszem i Czyżem, uważając za mało spostrzegawczych cymbałów i czytelników i autorów, albo nie kontroluje tego co pisze i nieświadomie sprzedaje cudze myśli jako własne. Ani jedno, ani drugie nie świadczy o nim zbyt dobrze. Nie wiem jak było, wiec jego tłumaczenia sobie pominę. Przeprosił, reszta pozostała w rękach redakcji. I dopiero tu zaczyna się, w mojej opinii, dramat...
Przerwa na chwilę refleksji dotyczącą momentu po tym, jak Kojot wrzucił na forum swój komentarz.
Uważam uprawianie tego typu publicystyki, jaką Kojot firmuje swoim nickiem, za moralnie naganną. W normalnych warunkach (czyli: szanuję pracę swoją, bo wiem jaki wkładam w nią wysiłek, a zatem szanuję pracę innych) nie do pomyślenia by było, że ktoś świadomie w ten sposób żeruje na płodach cudzego intelektu. Jeśli wyszło by mu to przypadkiem, to podstawowa przyzwoitość powinna nakazywać wycofanie publikacji, albo napisanie jej od nowa. Kojot ograniczył się do przeprosin. Nie wiem, może nie może edytować własnych tekstów, które są na stronie, bo jak wiemy z reakcji redakcji - Aleja działa kolektywnie, a decyzje zapadają wspólnie. Na decyzję trzeba było bowiem czekać ponad dwa dni, działające w moich oczach coraz bardziej na niekorzyść Alei.
Wygląda na to, że w trakcie gdy zastanawiałem się jakie konsekwencje dyscyplinarne powinna redakcja zastosować wobec redaktora, który poleciał sobie po cudzych tekstach, panowie z Alei dumali tylko i wyłącznie jak zedytować tekst. Wycięto dwa fragmenty zbyt mocno narzucające skojarzenia do tekstu Łukasza. Podobnych nie zmieniano. Czyż za mało gardłował, więc nie edytowano z jego myśli nic. Usunięto z głównej strony komentarze, oraz na forum charlie_cherry opublikował komunikat.
"Aleja Komiksu powstała by łączyć ludzi interesujących się komiksem, a nie by ich dzielić". I ja już wiem, że będzie jeszcze gorzej, bo rozpoczyna się od zdania typu :"My biedni, zaangażowani, którym mendy rzucają kłody pod nogi...". Okazało się, że recenzja wątpliwa (w mojej ocenie) moralnie, jest zwyczajnie recenzją 'kontrowersyjną'. Redakcja nie widzi plagiatu. Redakcja zwraca uwagę na zaangażowanie Kojota w promowanie komiksu w Polsce oraz brak zarzutów co do jego dotychczasowej pracy (czyt. 'niekaralność'). "Biorąc to pod uwagę, wyjaśnienia autora recenzji uznajemy za aż nadto wystarczające w zaistniałej sytuacji" - a tu bym się kłócił, pan redaktor dał w twarz na forum publicznym serwisu, firmując cudze myśli swoim nickiem, a przeprosił sam jeden po cichu na wewnętrznym forum. Fakt - charlie też przeprosił. Za podobieństwo fragmentów recenzji. Nie za wypożyczenie cudzych myśli (a to o to się tu rozchodzi, nie o przypadkową zbieżność - Kojot przyznał się, że teksty czytał i stąd podobieństwo). Na koniec zdanie z maila jaki dostał Łukasz od redakcji: "(...)nie możemy zdjąć całej recenzji, gdyż byłaby to kara niewspółmierna do winy". No patrzcie ich, paradne! Zamiast wypieprzyć Kojota, postanowiono wyciąć bogu ducha winne fragmenty tekstu wzięte z recenzji Łukasza. I to je ukarano, wywalając w kosmos, skazując na znajomość tylko wśród wąskiej kategorii czytelników Motywu Drogi. Ironizuję oczywiście. Czy gdzieś tu ukarano Kojota? Wycinając za niego fragmenty cudzych tekstów z jego recenzji? Przepraszam, ale najbardziej drażni mnie użycie w tym przypadku słowa 'kara'.
Refleksja na koniec.
Uważam za naganne to, co zrobił Kojot. Sam jestem autorem, z 'utworów publicystycznych' różnej maści żyję, i nie wyobrażam sobie takiego podejścia. Ale jeszcze bardziej naganne jest podejście Alei. W momencie, kiedy trzeba napiętnować działanie może i nie przemyślane, ale na pewno karygodne, to panowie mówią 'przecież nic się nie stało!', i zamiatają pod dywan całą hecę. "Smucą nas głosy oburzenia, które pojawiły się na skutek publikacji recenzji 'Najgorszej Kapeli Świata'". A mnie smuci, że zamiast nazwać sprawę po imieniu, mówi się że recenzja jest kontrowersyjna, Kojot współpracował dotąd bez zarzutu, a sprawa zostaje zbagatelizowana (chociaż trzeba było na reakcję czekać ponad dwie doby). Wycięcie dwóch fragmentów (przy zachowaniu innych i tak kojarzących się z cudzymi tekstami) niewiele tu zmienia, tak samo jak stwierdzenie przez redakcję, że sprawy w sumie nie było, z czego wynika że to forumowy pieniacz Łukasz ją rozdmuchał. Nie został przeproszony publicznie. Nie został przeproszony za to, że wykorzystano jego własność intelektualną, chronioną w dodatku przez prawo. Przeproszono po cichu "osoby urażone podobieństwem pewnych fragmentów recenzji". Dopiero w upublicznionym na przez Łukasza na Motywie liście od redakcji widnieją przeprosiny za " zbytnie podobieństwo tekstu recenzji Kojota do Pańskiej". Ale to na maila. Też czegoś zabrakło, żeby napisać to wprost, niech będzie że chociaż na forum. Odpowiedzialności? Odwagi? To działa na niekorzyść portalu, który i tak nie ma najlepszej opinii...
To jest smutne na parę sposobów - że Kojot pisze taki tekst, że redakcja tak reaguje (nie reaguje?), a środowisko komiksowe to nie jest tak liczna grupa, gdzie jest miejsce i dla orłów i dla wiejskich głupków. Mało nas, i jeśli jeden z największych portali komiksowych robi coś takiego, to strzela w kolano kolosa (kolosika?) na glinianych nogach, który wszystkich nas trzyma na ramionach. A jak mu rzepka pójdzie, to się z nami wszystkimi kolos wypierdoli, i pozostanie nam tylko ściąganie komiksów z Amazona oraz czytanie blogów i zagranicznych portali, bo nawet do Łodzi nie będzie po co jechać...
Pod skryptem: już to miałem publikować, jak znalazłem na forum Alei świeży wpis, którego nie będę nawet komentował.
praksa - 14:17 30-05-2008
k...wa, od razu widać że polaczki do kompów się dorwali. Rzygać się chce, czytając pojękiwania Gonzów i innych Babieli(ów). Powinieneś się cieszyć, że Kojot raczył podrzucić zdanie z twoich wypocin. Przynajmniej teraz parę osób wie, kim jesteś. Oprócz tego, że analfabetą, który śmie pouczać lepszych od siebie, czytasz jeszcze niektóre komiksy i piszesz tzw. "recenzje". Wróć jak ci minie ślinotok
Benefity
-
[image: Benefity]
Specjalne podziękowania dla mojego kolegi Antoniego, który podsunął mi
pomysł na ten odcinek.
17 godz. temu

24 komentarze:
No naprawdę, no ty się zastanów nad sobą żeby takie teksty wypisywać normalnie żenada porównaj lepiej liczniki swoich odwiedzin i Babiela z licznikami Aleji a pewnie nawet wspólnie jednego procenta nie zbierzecie tyle co Aleja.
Autopromocja i lanserka mało znanych blogerów kosztem najlepszego chyba serwisu komiksowego w Polsce. W normalnym kraju nie dochodziłoby do takich rzeczy.
Ty tak poważnie? Zastanów się nad sensem tego co piszesz, potem ochłoń, zastanów się jeszcze raz. A potem jeszcze raz. Może kiedyś zrozumiesz, że popularność nie oznacza monopolu na rację i prawomyślność.
Następny Aeon, kurwa. Się narobiło buców w tej sieci. No cóż, trudno, Aleja spełnia ważną funkcję wraz ze swoimi komentatorami. W końcu, aby średnie IQ było zawsze równe 100, ktoś musi stanowić przeciwwagę dla tych inteligentów z MENSY.
a co do tego ma liczba odwiedzin? zastanow sie nad soba zeby takie teksty wypisywac normalnie żenada.
plagiat na chyba najlepszym serwisie komiksowym w Polsce.W normalnym kraju nie dochodziłoby do takich rzeczy.
Rozumujac w ten sposob, to Onet, zapewne moze bezkarnie publikowac na swojej stronie teksty AK, jako wlasne - przeciez maja jeszcze wiecej odwiedzin...
"aleja kopistów"- to przylgnie do nich i kurwa bardzo dobrze. najgorszy serwis komiksowy w kraju.
"Autopromocja i lanserka mało znanych blogerów kosztem najlepszego chyba serwisu komiksowego"
bezcenne:)
Ej no, uczepiliście się tych dwóch czy tam trzech zdań jak rzepy psiego tyłka a tymczasem Kojot napisał cały, bardzo dobry esej o "Najgorszej Kapeli Świata". Każdemu może się zdarzyć coś nie chcący ściągnąć bo tak wyszło - a wam nigdy się nie zdarzyło ściągnąć chociaż raz w szkole od kolegi albo przepisać lekcji? Jak tak to żal mi was i waszej hipokryzji jak nie to podziwiam ale nadal zal mi waszego niekoleżeńskiego podejścia.
czyli niekoleżeński jest nie Kojot, żerujący na cudzej pracy, a Łukasz, który stanął w obronie swojej własności intelektualnej?
Taa, niedługo Łukasza oskarżą o plagiat.
niekoleżeńskie podejście...? o kurwa, smutne.znaczy się,że jak np: ktoś mnie nakryje, że zerżnąłem magisterkę to na swoją obronę mogę wykrzyczeć,że to niekoleżeńskie podejście tak mnie nakryć?! japierdole, co za głupie rozumowanie! kojot jest kopistą i to ewidentnie widać w porównaniu recenzji. żeby jeszcze sie potrafił on jak i reszta alei przyznać w prost i uderzyć w pierś ale nie..udają, że to zbieg okoliczności tak ogólnie.
żby twierdzić, że ktoś komu ukradziono wartość intelektualną i dochodzi swoich praw jest hipokrytą, a nie ten co ukradł i próbuje sprawę zatuszować, to trzeba mieć naprawdę nieźle nasrane we łbie.
Ej panowie, czy tylko ja widze, ze daliscie sie wciagnac w "powazna" rozmowe z gosciem dla ktorego najwyrazniej (parafraza) ściąganie chociaż raz w szkole od kolegi albo przepisywanie lekcji (/parafrazy) jest aktualnie chlebem powszednim, wiec na nauke szacunku dla wlasnosci intelektualnej jeszcze przyjdzie czas. Zluzujcie.
Hm, reakcja redakcji... Jakby to tylko ode mnie zależało, to już dawno by te przeprosiny wisiały na stronie. Sprawa bardzo się rozrosła, a tak wcale nie musiało być. Teraz niestety ucierpi na tym Aleja i to mnie najbardziej boli. I to nieszczęsne określenie: Aleja Kopistów. Zwyczajnie mi przykro, bo teraz moje teksty też będą postrzegane jako potencjalne kopie i pewnie nic tego nie zmieni. Człowiek naprawdę się dołuje jak wchodzi na blogi, które ma w zakładkach i widzi nagonkę na portal, na którym pisze. Rozumiem Was, ale czy polskie środowisko miłośników komiksu jest aż tak silne, że potrzebny mu rozłam i wrogie nastroje pomiędzy ludźmi, którzy dzielą wspólną (nie tak znowu przecież popularną) pasję? Dalej naiwnie wierzę, że sprawę uda się jakoś rozwiązać i tylko żałuję, że nic nie mogę w tym kierunku zrobić. Dobra, starczy wylewania goryczy.
chwała Ci pkp za podejście. Gdyby tak reszta redakcji alei gadała to by pewnie sprawy inaczej wyglądały. a tak - triki i uniki.
PKP - a nie możesz Ty się przenieść do innego serwisu albo założyć własny blog, ewentualnie wesprzeć jakiś już istniejący?
Bo chyba ślubu z Aleją nie brałeś, więc skoro tak Cię bolą wpisy na blogach, to po co się tak męczyć, skoro i tak widzisz, jakie podejście mają Twoi koledzy do pewnych spraw?
Najlepiej zacznij pisać dla Motywu drogi. To byłby dopiero gest!
PKP - ja Cię bardzo przepraszam, jak i inne osoby z redakcji dystansujące się od sytuacji za to uogólnienie, ale charlie_cherry autorytatywnie wyraził zdanie redakcji, czyli - jak podkreślał - kolektywu. Skoro redakcja postanowiła kryć/wspierać/cokolwiek kolegę Kojota, to udając że nic się nie stało, wzięła jednocześnie na siebie odpowiedzialność za jego tekst. Gdyby jego wypowiedź była wyrażona jako indywidualne zdanie to by się pewnie skończyło na copy_cherry. Albo na charlie_ctrl+c.
Niezły flejmik, proszę ja Was.
zastanawiające jest tylko jak mocno trzeba wierzyć w głupotę ludzką, by się zdecydować na tego typu 'parafrazę' w tekście przeznaczonym dla odbiorców zamkniętych w relatywnie małym środowisku odbiorców komiksu w Polsce. W momencie kiedy wszystkie polskie recenzje NKŚ wysypują sie rzędem na ledwie 7 stronach pod guglem i przeczytanie ich zajmuje jakieś 10 minut...
To chyba już nawet nie jest głupota, tylko poważne braki w instynkcie samozachowawczym "parafrazującego"...
Nie będę tu oceniał czy to był plagiat, czy nie, ale muszę zwrócić uwagę na pewno zagadnienie. Z twoich słów wynika, że uważasz inspirację za niedopuszczalną.
Najwyraźniej mylisz inspirację z plagiatem, a cytując wyrwany z kontekstu art.2 pkt.4 Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych tylko się kompromitujesz. Owszem, inspiracji nie uważa się za opracowanie. Na rozpowszechnianie opracowania trzeba mieć zgodę autora utworu oryginalnego. Inspiracja natomiast nie wymaga zgody autora utworu oryginalnego, gdyż nie jest uważana za utwór zależny. Inspiracja może zostać użyta bez zgody autora, a nawet wbrew jego woli. Polecam przyjrzeć się temu tematowi na http://itlaw.computerworld.pl/index.php/2008/01/21/cytat-inspiracja-dzielo-zalezne-co-jest-czym-w-internecie/ gdzie w przystępny sposób wyjaśnione są pewne zawiłości polskiego prawa autorskiego.
nie zmieścił mi się adres, a więc go podzieliłem (by z niego skorzystać należy usunąć spacje)
http://itlaw.computerworld.pl/index.php/2008/01/21/ cytat-inspiracja-dzielo-zalezne-co-jest-czym- w-internecie/
ośmieszył się akurat w mojej opinii autor tekstu. nie jest to pastisz ani parodia gdzie cytat dosłowny mógł by ujść, a dzieło publicystyczne. kojot sobie przywłaszczył cudze myśli, w dodatku cytuje je dosłownie i w połowie z nich zbudował swoją smutną recenzję. uważam że przekroczono tu granicę inspiracji tak czy siak. co najlepsze - zgodnie z opisanym na zalinkowanej stronie internetowym prawem do cytatu (bo kojot CYTUJE a nie się inspiruje), kojot pogwałcił normy jego wykorzystania. tak czy siak - nie czytałem całości, ale idzie to w parze z argumentacją którą przytoczyłem wcześniej. przynajmniej nie chce mi się wnikać. odsyłam do mojego adwokata.
Osobiście nie wnikałem ani w tekst kojota, ani w pierwowzór, dlatego nie mnie oceniać, czy był to plagiat, czy też nie. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na to, by nie mylić plagiatu z inspiracją i tylko tyle. Bez inspiracji cudzymi dziełami prawdopodobnie nie mielibyśmy w ogóle żadnych dzieł, a tym bardziej konkretnych stylów itp.
Co do plagiatu i używania dosłownych cytatów bez podania ich prawdziwego autora i źródeł, to zgadzam się w 100 %. To tępić należy. Zależy to jednak wyłącznie od osoby pokrzywdzonej, gdyż sprawy dotyczące prawa autorskiego zgodnie z literą polskiego prawa podejmowane są wyłącznie z powództwa cywilnego i jako takie nie są ścigane z urzędu. Wszczęcie śledztwa może nastąpić wyłącznie na wniosek osoby/osób/grup/firm/stowarzyszeń itp. pokrzywdzonych, posiadających prawa autorskie do danego utworu. Nieco inaczej ma się oczywiście sprawa z piractwem.
No to nie ma co deliberować, zapraszam pod stosowny linek gdzie jest porównanie obu tekstów.
Prześlij komentarz